Czy elbląski kolarz zawodowy Piotr Wadecki zwieńczy pierwszą, niezbyt udaną połowę roku zdobyciem tytułu mistrza Polski? – Będzie ciężko, bo przeciwko mnie będą trzy, cztery grupy, a ja pojadę sam bez wsparcia kolegów z zespołu – ocenia Wadecki.
Jazdą indywidualną na czas, zakończoną zwycięstwem Piotra Przydziała z grupy CCC MAT, rozpoczęły się w czwartek w Dąbrowie Górniczej mistrzostwa Polski w kolarstwie. Impreza zakończy się niedzielnym wyścigiem w Sosnowcu o tytuł szosowego mistrza Polski.
Ubiegłoroczne mistrzostwa kraju były dla Piotra Wadeckiego niezwykle udane. Elblążanin sięgnął po podwójną koronę, zdobywając złoto zarówno w jeździe indywidualnej na czas, jak i w wyścigu szosowym!
Ten sukces, po świetnym dla Wadeckiego pierwszym półroczu 2000 r. (m. in. końcowey triumf w Wyścigu Pokoju), zapewnił mu miejsce w reprezentacji Polski na igrzyska olimpijskie w Sydney.
Jednak w tym roku Wadecki po zmianie grupy z polskiej (Mróz Supradyn Witaminy Borek Wielkopolski) na belgijską (Domo Farm Frites) już tak nie błyszczy. W Wyścigu Pokoju ubiegłoroczny triumfator zajął dopiero 29. miejsce.
- Stanąłem na starcie z niedoleczoną grypą, więc udział w tej imprezie potraktowałem raczej treningowo – wyjaśniał elblążanin po zakończeniu Wyścigu Pokoju. To półrocze kończy się miłym dla Wadeckiego akcentem, bo już wiadomo, że pojedzie on w 9-osobowym składzie grupy Domo w słynnym wyścigu Tour de France.
Wadeckiego zabrakło podczas pierwszej odsłony tegorocznych mistrzostw Polski. Kiedy kolarze startowali w Dąbrowie Górniczej w jeździe na czas, Wadecki był na trasie ostatniego etapu Wyścigu Dookoła Szwajcarii. W liczącym 176 km etapie z Lozanny do… Lozanny elbląski kolarz zajął dwunaste miejsce z prawie trzyminutową stratą do zwycięzcy.
W klasyfikacji generalnej dziesięcioetapowego wyścigu Wadecki znalazł się na odległej 58. pozycji. W Polsce pod nieobecność Wadeckiego jazdę na czas wygrał Piotr Przydział.
Elblążanin wrócił do kraju w piątek przed południem.
- Właśnie jadę do domu w Gdyni, a za dwie godziny mam samolot, którym polecę na mistrzostwa Polski – powiedział nam w telefonicznej rozmowie.
Dzień przed powrotem do kraju Piotr Wadecki po raz drugi został ojcem.
- Jeszcze nie wiem, jakie imię damy córce – przyznał.
Państwo Wadeccy mają już syna, dwuletniego Szymona.
Przed niedzielnym wyścigiem elblążanin zmęczony startem w Szwajcarii raczej nie liczy na zwycięstwo.
- Będzie mi bardzo ciężko powtórzyć wyniki z ubiegłego roku – mówi. – W wyścigu ze startu wspólnego pojadę sam bez wsparcia swojej grupy, a przeciwko mnie będą trzy, cztery zespoły.
- Kto wie, jeśli nie mnie, to może uda się mojemu bratu Adamowi – ocenia swoje szanse Piotr Wadecki.
Być może Wadeckiemu doda sił świadomość, że siódmego lipca wystartuje w Dunkierce do najsłynniejszego wyścigu świata – Tour de France. Dla elbląskiego kolarza, który pierwszej połowy tego roku raczej nie zaliczy do udanych, będzie to debiut w Wielkiej Pętli. Liderem belgijskiej grupy Domo Farm-Frites będzie Belg Axel Merckx.
- Będzie to dla mnie kolejne, niezwykle cenne doświadczenie i chciałbym przede wszystkim ukończyć ten wyścig – mówi Wadecki.
Polakowi na pewno nie ułatwi zadania fakt, że od dwóch tygodni prawie nie schodzi z siodełka.
- Jestem zmęczony, to fakt – przyznaje elblążanin. Czy w niedzielę wystarczy mu sił i świeżości, aby liczyć się w wyścigu o mistrzostwo Polski?
Autor artykułu: Arkadiusz Kolpert