Archive for July, 2001

Elbląg. W rytm kujawiaka i oberka

Monday, July 30th, 2001

Zespół Karolinka z Brześcia zdobył główną nagrodę podczas II Międzynarodowego Konkursu Polskich Tańców Narodowych Polonijnych Zespołów Folklorystycznych. W sobotę w sali sportowej Wojewódzkiego Ośrodka Kultury wystąpili tancerze z ośmiu polskich zespołów z kraju i zagranicy. Wczoraj, w wieczornym koncercie galowym, zespoły zaprezentowały m.in. tańce krajów, z których przyjechały. Grupy z Polski przedstawiły tańce regionalne.

- W porównaniu do pierwszego konkursu, poziom tegorocznych prezentacji był wyższy – mówi Jerzy Śniechowski, członek jury. – Zespoły pokazały ciekawsze kompozycje choreograficzne. Widać też większą staranność w doborze akompaniamantu. Jedyny problem w tym, że wielu dobrym zespołom brakuje odpowiednich strojów.

Każdy z uczestników konkursu prezentował trzy spośród pięciu tańców narodowych. Publiczność kilkakrotnie miała więc okazję zobaczyć, jak tańczy się oberka, poloneza, kujawiaka, mazura czy krakowiaka. Nagrody i wyróżnienia przyznano za najlepsze wykonanie jednego z tańców.

Przedstawiciele zespołów nie ukrywali swojego zadowolenia z udziału w elbląskim konkursie.
- To dla nas doskonała okazja do zaprezentowania się przed polską publicznością, a przy okazji nauczenia się czegoś od innych zespołów – wyznaje Henryk Kasperowicz, kierownik zespołu Zgoda z Rudaminy. – Mam nadzieję, że ten konkurs będzie organizowany również w przyszłych latach.

Czesław Kujawski, wiceprezes elbląskiego oddziału Stowarzyszenia Wspólnota Polska i główny organizator imprezy cieszy się z tego, że Elbląg staje się powoli stolicą polskich tańców narodowych.

Autor artykułu:
Jarosław Grabarczyk

Elbląg-Moskwa. Elbląscy skauci w rosyjskim lesie

Monday, July 30th, 2001

Grupa elbląskich harcerzy powróciła z Rosji. Elblążanie uczestniczyli tam w obozie zorganizowanym pod Jegoriewskiem przez organizację prawosławnych skautów.
Dla harcerzy z trzech elbląskich drużyn była to wizyta pełna przygód i niesamowitych wrażeń. Po zakończeniu obozu nasi skauci odwiedzili jeszcze Moskwę, gdzie przez trzy dni mieszkali w domach u swoich rosyjskich przyjaciół.

Wyjazd elbląskich harcerzy do Rosji był możliwy dzięki inicjatywie Wiktora Minajewa, Rosjanina od sześciu lat mieszkającego w Elblągu.

- W moim rodzinnym kraju ruch skautowski dopiero się odradza – opowiada Wiktor Minajew, przedstawiciel Ogólnorosyjskiej Narodowej Organizacji Skautowskiej na Polskę. – Podczas tegorocznego zjazdu naszej organizacji zauważono konieczność nawiązania współpracy ze skautami z innych państw. Od razu pomyślałem sobie, że spróbuję zaprosić do Moskwy harcerzy z Elbląga.

Elblążan, którzy mieli już kontakty z rosyjskimi skautami, m.in. podczas ubiegłorocznego By Balticum we Fromborku, nie trzeba było długo namawiać do wyjazdu.

- Gdybyśmy wiedzieli o wyjeździe nieco wcześniej, chętnych byłoby o wiele więcej, a tak pojechało tylko kilka osób – mówi podharcmistrz Mariusz Gągalski, drużynowy Harcerskiej Grupy Ratowniczej Vamos. – Ale mam nadzieję, że okazji do takich wyjazdów będzie więcej, gdyż chcemy nawiązać z rosyjskimi skautami ściślejszą współpracę.

Podczas obozu w lesie pod Jegoriewskiem elbląscy skauci pokazywali swoim druhom z okręgu moskiewskiego, jak wygląda pionierka harcerska, uczyli ich polskich obrzędów i zabaw skautowskich.

- Dla nas była to również okazja do nauczenia się czegoś nowego – dodaje Mariusz Gągalski. – Taka współpraca może nam wszystkim wyjść na dobre.

Autor artykułu:
Jarosław Grabarczyk

Elbląg. Dwa tygodnie wędrówki i modlitwy

Monday, July 30th, 2001

Około 250 osób wyruszyło w sobotę rano na trasę IX Elbląskiej Pielgrzymki Pieszej na Jasną Górę. 11 sierpnia pątnicy dotrą do Częstochowy. Już od piątku na trasie do Częstochowy znajduje się grupa z Nowego Dworu Gdańskiego. W sobotę swoją wędrówkę rozpoczęli również pielgrzymi z Malborka i Morąga, a wczoraj ze Sztumu. Dzisiaj wychodzą dwie ostatnie grupy – z Iławy i Kwidzyna. Ogółem z Diecezji Elbląskiej na Jasną Górę pomaszeruje kilkaset osób.

- Spodziewam się, że będzie nas ok. 900 osób, ale ostateczną liczbę pielgrzymów będę znał dopiero jutro, gdy połączą się wszystkie nasze grupy – mówi ks. Marek Witkowski, kierownik elbląskiej pielgrzymki.

Z Elbląga wyruszyły trzy grupy pielgrzymów: Rafael-Katedra, Salwator-Redemptor oraz Siódemka. Podczas porannej mszy św. w katedrze św. Mikołaja biskup elbląski Andrzej Śliwiński przypomniał pątnikom, czym jest pielgrzymka.

- Pielgrzymowanie jest istotą chrześcijaństwa, gdyż uświadamia nam, że ciągle jesteśmy w drodze – mówił biskup Andrzej Śliwiński. – Pielgrzymka jest zamanifestowaniem naszej wiary, okazją do sprawdzenia się we wspólnocie, dźwigania brzemion naszych bliźnich. Jest wreszcie świadectwem miłości i wdzięczności szczególnie wobec tych, którzy przyjmują nas pod swój dach i dzielą się tym, co mają.

Elbląscy pielgrzymi wychodzili z uśmiechami na twarzach.

- Chcę się odnowić w duchu, okazać ludziom więcej serca – wyznała nam Maria Walczak z grupy Rafael-Katedra. – Idę już drugi raz i wiem, że pielgrzymka potrafi czynić cuda. Świat, jaki otacza nas podczas wędrówki, jest zupełnie inny od tego, w jakim żyjemy na co dzień, pełnego zła i znieczulicy.

Krzysztof Brzozowski, z tej samej grupy, już po raz trzeci jest kwatermistrzem.

- Do moich zadań należy m.in. zorganizowanie noclegów, posiłków, transport i czuwanie nad bagażami – opowiada Krzysztof. – Tutaj każdy ma jakieś obowiązki.

Autor artykułu:
Jarosław Grabarczyk

Elbląg. O puchar prezydenta Elbląga w siatkówce plażowej

Friday, July 27th, 2001

Turniej plażowej siatkówki o puchar prezydenta Elbląga powoli mija już półmetek. Po czterech imprezach w klasyfikacji generalnej prowadzą dwaj doświadczeni siatkarze – Mariusz Wojdag i Maciej Wołosz (Tygrys).

Wołosz to czynny zawodnik pierwszoligowej Stolarki Wołomin. Wojdag przed laty należał do wyróżniających się siatkarzy MKS Truso Elbląg. Początek rywalizacji o puchar prezydenta Elbląga toczył się pod ich dyktando – wygrali trzy pierwsze turnieje i samodzielnie prowadzą w klasyfikacji generalnej. – Ale jeszcze wszystko może się zdarzyć. Tym bardziej, że Wołosz wraca teraz do Warszawy – mówi Stanisław Tomczyński, organizator zawodów. – Jeśli Wojdag dobierze sobie mocnego zawodnika, może jednak utrzymać prowadzenie w klasyfikacji.

Tomczyński jest zadowolony z dotychczasowego przebiegu turnieju. – Jest dużo nowych młodych chłopców, którzy podejmują rywalizację ze starymi wyjadaczami – tłumaczy Tomczyński. – Dopisuje nam frekwencja i tylko raz się zdarzyło, podczas ostatniego turnieju, że wystartowało mniej niż dziesięć drużyn.

Turnieje siatkówki plażowej na kąpielisku miejskim odbywają się w każdą sobotę w wakacje. Finałowy z udziałem najlepszych ośmiu drużyn klasyfikacji generalnej odbędzie się pierwszego września.

Jutrzejsze zawody rozpoczną się o godz. 10. Zapisy przyjmowane są na miejscu na kąpielisku miejskim przy ul. Spacerowej od godz. 9.30. Wpisowe wynosi 20 zł oraz 10 zł od młodzieży uczącej się.

Autor artykułu: AKT

Region. Rozmowa z Tadeuszem Naguszewskim, konsultantem medycznym EB Startu

Friday, July 27th, 2001

- Od 15 lat współpracuje pan z piłkarkami ręcznymi. Z czego wynika to zainteresowanie tą dyscypliną?

- Bo w młodości sam uprawiałem piłkę ręczną. Początkowo pod kierunkiem nauczyiela w-f Zygmunta Miedzika, a później broniąc barw Olimpii Elbląg, gdzie moimi trenerami byli panowie Skuratowicz, Palicki i Malinowski. Stąd moje zainteresowanie pomocą medyczną zawodniczkom EB Startu, bo dobrze znam specyfikę tego sportu, powody powstających w czasie gry kontuzji, a także metody ich leczenia.

- W czasie studiów nie miał pan czasu na kontynuację sportowego zainteresowania?

- Wręcz przeciwnie. Sport był bardzo dobrą odskocznią od nauki. Grałem w piłkę ręczną w drużynie reprezentującej Gdańską Akademię Medyczną i w czasie studiów dwukrotnie z zespołem zdobywałem srebrne medale na mistrzostwach Polski Akademii Medycznych. Dzisiaj te medale, to efektowne pamiątki z lat młodości.

- Niedawno został pan chyba szczególnie uhonorowany?

- Otrzymałem srebrną odznakę Związku Piłki Ręcznej w Polsce. To było olbrzymie i miłe zaskoczenie, które sprawili mi działacze EB Startu. Z drugiej strony ta odznaka zobowiązuje do dalszej pracy z zawodniczkami. Oby tylko w nowym sezonie ograniczała się ona do konsultacji medycznych, bez potrzeby organizowania zabiegów rehabilitacyjnych, czy też udzielania konkretnej pomocy przy kontuzjach naszych zawodniczek.

Autor artykułu: am

Elbląg. Turniej uliczny koszykówki

Friday, July 27th, 2001

Trzyosobowe drużyny mogą wystartować w jutrzejszym turnieju koszkówki ulicznej, który odbędzie się na placu Kazimierza Jagiellończka w Elblągu.
W Elblągu już od ponad dwóch lat w sezonie letnim organizowane są takie turnieje.

- Zawsze jest sporo chętnych i frekwencja stoi na bardzo przyzwoitym poziomie – mówi Robert Bieńkowski z Międzyszkolnego Ośrodka Sportowego. – Może dlatego, że jest to jeden z tańszych sportów, a udział w imprezie prawie nic nie kosztuje.

Jutrzejszy turniej na placu Kazimierza Jagiellończyka zacznie się o godz. 10. Zapisy trzyosobowych drużyn (plus jeden rezerwowy) przyjmowane będą od godz. 8 do 9. – Udział jest bezpłatny – zachęca Stanisław Pernal, dyrektor Międzyszkolnego Ośrodka Sportowego w Elblągu.
Dużyny rywalizować będą na jeden kosz do czasu zdobycia przez jedną z nich 16 punktów. Jeśli żadna z drużyn w ciągu dziesięciu minut nie zdobędzie wymaganej liczby punktów, spotkanie będzie przerywane, a wygra ten zespół, który prowadził.

W tym roku MOS już w czerwcu przymierzał się do przeprowadzenia turnieju na placu Jagiellończaka. Impreza miała uświetnić obchody Dni Elbląga. Niestety, przez cały dzień lało i zawody się nie odbyły. – Oby teraz pogoda dopisała – mówi Stanisław Pernal.

Turniej koszykówki ulicznej to nie jedyna atrakcja na wakacje przygotowana przez MOS. – Pod koniec sierpnia odbędzie się wakacyjny turniej piłki nożnej – zapowiada Robert Bieńkowski.

Autor artykułu: AKT

Rozmowa ze Stefanem Tuszerem z Esperanckiego Klubu Sukcena Steleto w Elblągu

Thursday, July 26th, 2001

- Dzisiaj obchodzony jest Światowy Dzień Esperanto. Dlaczego akurat 26 lipca?

- Właśnie w tym dniu, w 1887 r., ukazał się pierwszy podręcznik do nauki języka esperanto, wydany przez Ludwika Zamenhofa. Na pamiątkę tej historycznej daty ustanowiono dzień 26 lipca Światowym Dniem Esperanto. Co roku w okolicach tego święta odbywają się kolejne światowe kongresy esperantystów.

- Czy warto uczyć się sztucznego języka, kiedy coraz więcej osób na całym świecie porozumiewa się językiem angielskim?

- Dla mnie esperanto jest niesamowitym zjawiskiem. Ten język jest prosty i logiczny. Ja czuję, że uczę się czegoś, co jest uniwersalne, co do nikogo nie należy, a nie języka, który ktoś stara mi się narzucić. Ten język ułatwia kontakty, daje możliwość przeczytania książek, które nie zostały jeszcze przetłumaczone na język polski.

- Co esperanto zmieniło w pana życiu?

- Kiedy ponad 30 lat temu straciłem wzrok, nie wiedziałem, co mam ze sobą zrobić. Urwały się przyjaźnie i znajomości, zostałem odsunięty na boczny tor. Dzięki temu, że poznałem esperanto, odżyłem na nowo. Dzisiaj mam przyjaciół niemal na całym świecie. Otrzymywanie listów czy kartek ze świątecznymi życzeniami np. z Japonii lub innego egzotycznego kraju, daje dużo satysfakcji i radości. Esperanto to również podróże, spotkania z ludźmi z całego świata, mówiącymi jednym językiem.

Autor artykułu: Jarosław Grabarczyk

Elbląg. Już za osiem miesięcy otwarcie hipermarketu

Thursday, July 26th, 2001

Dokładnie 20 mln zł rezerwowane jest dla firm elbląskich, które będą współuczestniczyć w budowie centrum handlowego Ogrody.
Niestety, przetargowa oferta konsorcjum elbląskich firm na budowę hipermarketu w Ogrodach Świerczewskiego została przez firmę Ahold Polska odrzucona. Przetarg na generalne wykonawstwo wygrał Budimex Poznań, który zaproponował cenę o 1 mln zł niższą od elbląskiej. (more…)

Elbląg. Galeria El szykuje się do obchodów czterdziestolecia

Thursday, July 26th, 2001

Dzisiaj upływa 40 lat od powstania Galerii El, której założycielem był Gerard Kwiatkowski-Blum. Jubileuszowe obchody odbędą się jednak dopiero wiosną przyszłego roku.
Dokładnie 40 lat temu Gerard Kwiatkowski uzyskał dokument władz miejskich, zezwalający mu na użytkowanie zabytkowych XIII-wiecznych ruin kościoła.

W części obiektu znalazła miejsce pracownia plastyczno – wystawiennicza – przypomina Zbyszek Opalewski, aktualny dyrektor placówki.

Do Elbląga od 1962 roku zaczęły docierać wystawy twórców różnorodnych orientacji. Urządzano ekspozycje indywidualne i zbiorowe z udziałem ciekawych artystów. Największym jednak osiągnięciem Gerarda Kwiatkowskiego były biennale sztuki. Pierwsze Biennale Form Przestrzennych nie miało sobie równych w skali świata. Wydarzenie pod taką nazwą odbyło się jeszcze dwa razy. Efektem działań artystycznych są obecne do dziś na terenie miasta formy przestrzenne.

Galeria El nie jest instytucją samodzielną. Finansowana jest głównie z funduszy miasta.
- Średniowieczny budynek wymaga cały czas remontu. W ubiegłym roku udało nam się zainstalować ogrzewanie. Pieniądze na ten cel uzyskaliśmy z kasy miejskiej i funduszy unijnych – opowiada Zbyszek Opalewski.

Jednak już dzisiaj wiadomo, że nie uda się w terminie wyremontować dachów zabytkowej budowli.

Z drugiej strony dyrektora cieszy fakt, że nie brakuje ciekawych, interesujących ofert wystawienniczych.

- Wielu artystów musi jednak samodzielnie szukać firm, które gotowe są wydać katalog z wystawy. Galeria nie prowadzi samodzielnej działalności wydawniczej – mówi Opalewski.
Chociaż dzisiaj mija 40 lat od powołania do życia galerii, obchody przewidywane są na wiosnę przyszłego roku – w rocznicę pierwszej wystawy.

- Chcemy zorganizować warsztaty o nazwie Biennale Malarstwa Abstrakcyjnego – opowiada Z. Opalewski. – Wezmą w nich udział czołowi plastycy tego nurtu.

O innych planach, związanych z obchodami istnienia Galerii, dyrektor nie chce mówić. Niestety, już wiadomo, że z zaproszenia na obchody 40-lecia nie skorzysta jej założyciel, mieszkający na terenie Niemiec, Gerard Kwiatkowski-Blum.

Autor artykułu: Wiesława Gulska

Boks. Marcin Pryczek wicemistrzem Europy

Wednesday, July 25th, 2001

16-letni pięściarz elbląskiego Tygrysa Elbląga Marcin Pryczek podczas mistrzostw Europy kadetów zdobył srebrny medal. Jest to największy sukces polskich kadetów od 1996 roku.
Pryczek, który marzy o wyjeździe na igrzyska olimpijskie do Aten w 2004 roku, od początku mistrzostw w Liverpoolu był jednym z poważniejszych kandydatów do złotego medalu.

Utalentowany wychownek Hieronima Kozakiewicza w swojej karierze stoczył 28 walk, z czego 18 wygrał przed czasem. W kraju nie ma już sobie równych.

- Jedziemy po medal i nie są to tylko czcze przechwałki - zapowiadał przed wyjazdem trener Kozakiewicz.

W Liverpoolu eliminacje kategorii wag. 81 kg Polak przeszedł jak burza. Żaden z jego pojedynków nie trwał dłużej niż trzy rundy. Dwie walki wygrał przez rsc w drugiej rundzie, jedną skończył już w pierwszej.

- W pięściach ma niezwykłą siłę – mówi o nim jego trener.

Finałowym rywalem elblążanina był Rosjanin Dawid Arszb. Pryczek wyszedł do ringu skoncentrowany. – Po trzech zwycięstwach przez rsc był faworytem – mówi trener kadry Wiesław Rudkowski.

W pierwszej rundzie zgodnie z zaleceniami trenerów Polak miał walczyć w dystansie, unikając wymiany ciosów.

– Rosjanin atakował, ale bardziej na rękawice niż na korpus – opowiada Rudkowski. – Wydawało się, że tę rundę rywal Pryczka wygrał minimalnie, jednym, dwoma punktami. A tymczasem według sędziów Arszb prowadził aż 8:2!

W drugiej rundzie Pryczek musiał przystąpić do ataku, by odrobić straty. Obaj zawodnicy się nie oszczędzali. Walka była bardzo wyrównana, gdy nagle pod koniec starcia odezwała się syrena kończąca pojedynek. Walka została przerwana, ponieważ według sędziów Rosjanin osiągnął dziesięciopunktową przewagę (14:4).

- Każdy z nas był bardzo zaskoczony - opowiada o reakcji polskiej ekipy Rudkowski. – Marcin z minuty na minutę się rozkręcał, a tu taki werdykt. Ale Pryczek i tak pokazał w Liverpoolu klasę. Wróżę mu dużą karierę.

Srebrny medal zdobyty przez Marcina Pryczka jest największym sukcesem polskich kadetów w mistrzostwach Europy od 1996 roku. Wtedy to srebro zdobył we Włoszech Sławomir Malinowski.

Autor artykułu:
JK, AKT