Kresowianie – wierzyciele skarbu państwa z regionu elbląskiego mają już dość czekania na obiecane im rekompensaty za mienie pozostawione na Wschodzie. O swoje upomną się teraz w sądzie.
Jak twierdzi Tadeusz Bagiński, prezes elbląskiego oddziału Stowarzyszenia Kresowian – Wierzycieli Skarbu Państwa, w regionie elbląskim mieszka co najmniej dwa tysiące rodzin, którym należą się rekompensaty za dorobek pozostawiony po wojnie na Wschodzie.
Zainteresowani odszkodowaniami mogą się zgłaszać do oddziału stowarzyszenia, które chce prowadzić postępowanie prawne i procesowe w ich imieniu.
- Moja rodzina musiała zostawić na Wołyniu 7,5 ha ziemi z zabudowaniami – opowiada Tadeusz Bagiński. – Inni zostawili tam jeszcze więcej i dotąd nie otrzymali nic w zamian.
Przodkowie Kazimierza Prokopowicza, sekretarza elbląskiego oddziału stowarzyszenia, mieli 17-hektarowe gospodarstwo w powiecie grodzieńskim.
- Kiedy nas przesiedlano, mówiono, że tyle samo dostaniemy na ziemiach odzyskanych – mówi Kazimierz Prokopowicz. – Prawda okazała się jednak zupełnie inna.
Kresowianie z regionu elbląskiego mają już dosyć czekania na ustawę i należne im rekompensaty. Rozczarowani kolejnymi rządami twierdzą, że dochodzić swoich racji będą drogą sądową.
- Zdajemy sobie sprawę, że nie będą to łatwe działania, ale przynajmniej rokujące skuteczność – mówi Tadeusz Bagiński. – Potrzebne jest tu zdecydowane wsparcie wszystkich kresowian.
Autor artykułu: Jarosław Grabarczyk