Tylko piłkarze Polonii Olimpii Elbląg mogą być zadowoleni po rundzie jesiennej. Pozostałe zespoły z naszego regionu wypadły poniżej oczekiwań.
Spośród czterech reprezentantów naszego regionu w IV lidze trzech nie znalazło się na półmetku rozgrywek w pierwszej piątce. Polonia Bart-Ex Pasłęk jest na 6., Błękitni na 14., a Zatoka na 18. miejscu w tabeli.
Biorąc pod uwagę ubiegłoroczne wyniki jak i mecze kontrolne Polonia Pasłęk przystępowała do rozgrywek jako jeden z kandydatów do zajęcia czołowych miejsc. Na początku rundy nic nie zapowiadało, że będzie inaczej. Zespół został dobrze przygotowany do sezonu, nieźle prezentował się na boisku, w większości spotkań podopieczni Adama Borosa posiadali dużą przewagę, jednak zawodziła skuteczność. Po dość niespodziewanej porażce na własnym boisku z Czarnymi Małdyty i dwóch nieznacznych porażkach z zespołami należącymi do czołówki w Pasłęku nastąpiła zmiana trenera. Grającego trenera Adama Borosa zastąpił Zbigniew Lewkowicz i pod jego wodzą do końca tej rundy Polonia doznała tylko jednej porażki z Granicą w Kętrzynie.
- Obserwowałem Polonię w kilku spotkaniach i bardzo mi się ten zespół podobał. Ma on duże możliwości i duży potencjał, dlatego zdecydowałem się podjąć pracę w Pasłęku – mówi Zbigniew Lewkowicz. – Największym problemem była kwestia psychicznego nastawienia napastników, przez cały czas wmawiałem im, że powinni grać bardziej egoistycznie, że muszą w polu karnym wziąć na siebie większą odpowiedzialność i mają strzelać na bramkę przeciwnika z każdej nadarzającej się ku temu okazji. Jak widać, chyba mi się to udało. Żałuję tylko, że nie zdobyliśmy jeszcze sześciu punktów, ponieważ wtedy już na dobre zagościlibyśmy w górnej połowie tabeli – kończy trener Polonii.
Do sezonu Błękitni przystąpili bez większych zmian kadrowych i wszystko zapowiadało, że będą walczyć podobniej jak Polonia Bart-Ex Pasłęk o miejsce w górze tabeli. Plany jednak szybko zweryfikowano. – Po piątej kolejce rozsypała się nam defensywa – opowiada Stanisław Fijarczyk, szkoleniowiec Błękitnych. – Kontuzje wyeliminowały Skrzyńskiego i Jaconia. Mianowski odszedł do wojska i zrobiło się nieciekawie.
To nie był koniec kadrowych osłabień Błękitnych. Przestali grać Trubacz (z powodu nauki) i Kusiak (wrócił do Huraganu Morąg). – Wprowadziłem do gry młodzież, ale płaciła frycowe, nie dając sobie rady z bardziej doświadczonym rywalom – mówi Fijarczyk.
Ogrywanie młodzieży w Ornecie jeszcze trochę potrwa, ale częste porażki Błękitni osłodzili swoim kibicom ostatnim wysokim zwycięstwem 7:0 nad Zatoką Braniewo.
W Braniewie już raczej nikt nie liczy, że uda się Zatoce utrzymać w IV lidze. – Z poprzedniego sezonu w zespole pozostał tylko Cezary Brzeski – mówi trener Grzegorz Mościbrodzki. – Jak można liczyć na jakikolwiek sukces, skoro w lidze gramy prawie samymi juniorami.
W rundzie jesiennej Zatoka zdobyła zaledwie jeden punkt. I to zaraz na początku ligi remisując z z Motorem Lubawa 1:1. Trener Mościbrodzki podkreśla jednak, że jego podopiecznym ambicji nie brakuje. – Pod względem technicznym i taktycznym ustępujemy rywalom. Ale młodym chłopakom, którzy grają w Zatoce, ambicji nie brakuje. Stąd też myślę, że wiosną powinno być lepiej.
W braniewskiem klubie w przypadku spadku do ligi okręgowej nikt nie będzie robił tragedii. – Po roku będziemy chcieli wrócić do IV ligi. Zawodnicy nabiorą rutyny i boiskowego cwaniactwa. I wówczas powalczymy – z optymizmem kończy trener Mościbrodzki.
Autor artykułu: JK, robi