Dokładnie rok temu, podobnie jak Dziennik Elbląski, na świat przyszło również czworo małych elblążan: Oliwia, Nikol, Aleksander i Maciej.
Wczoraj nasi reporterzy odwiedzili obchodzącego dziś roczek Macieja Wróblaka i jego najbliższych.
- Dzień 19 marca 2001 roku pamiętam aż za dobrze – wspomina Jolanta Wróblak, mama chłopca. – Wróciłam właśnie z kliniki. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że tego dnia mogę urodzić. Termin miałam dopiero na maja. Dostałam jednak krwotoku i konieczne było cesarskie cięcie. Dziecko urodziło się w siódmym miesiącu i ważyło 1,8 kg.
Jak mówi pani Jolanta, problemy z Maćkiem zaczęły się już przed jego narodzeniem. Ich powodem był konflikt grup krwi rodziców.
- Będąc w ciąży często jeździłam do kliniki – opowiada elblążanka – Nie obyło się również bez transfuzji krwi.
Pierwsze tygodnie po narodzeniu też nie były wesołe. Ponad miesiąc Maciek spędził w inkubatorze. Potem m. in. przeszedł kolejną transfuzję krwi. Dzisiaj kończy roczek. Jak na wcześniaka i mimo kilku kłopotów, jakie ma ze zdrowiem, radzi sobie nieźle. Sam już siedzi i zaczyna raczkować.
- Dużo zawdzięczamy Danucie Gojlik z Oddziału Noworodków w szpitalu wojewódzkim oraz rehabilitantce Lucynie Werchowskiej, która nauczyła mnie m. in. tego, jak mam ćwiczyć z Maćkiem w domu – mówi Jolanta Wróblak. – Przy okazji chciałabym im za wszystko podziękować.
- Mieliśmy nadzieję, że w końcu urodzi się nam córka – wyznaje elblążanka. – I chociaż los sprawił inaczej, jesteśmy bardzo szczęśliwi. Wszyscy kochają Maćka, bo jest najmłodszy, a poza tym, mimo tych wszystkich problemów, wniósł do naszej rodziny wiele radości.
Maciek jest czwartym synem państwa Wróblaków. Jego starsi bracia mają dziś 18, 17 i sześć lat. Kiedy trzeba zająć się młodszym braciszkiem, chętnie podejmują się roli opiekunów.
- To ja wybrałam imię dla najmłodszego syna – dodaje pani Jolanta. – Kiedy przeczytałam potem w gazecie, że imię Maciej oznacza boży dar, to pomyślałam sobie, że trafiłam w dziesiątkę.
Autor artykułu: Jarosław Grabarczyk